Tego wieczora miałem jak zwykle klienta. Tym razem Airu
chciał się spotkać w M-Dark. Nie lubiłem tego klubu głównie przez to, iż
znajduje się niedaleko mieszkania gitarzystów i nieraz już się tam na nich
natknąłem, na szczęście za każdym razem udało mi się wymknąć tak, by mnie nie
zauważyli.
Ale klientom się nie odmawia, prawda? Zresztą Airu jako
jedyny chyba bierze pod uwagę moje uczucia, więc dla niego mogę robić takie
wyjątki.
Nie, to nie jest miłość. On ma żonę i 10-letnie dziecko. Aż
mi żal tej kobiety. Jej mąż zdradza ją i to w dodatku z facetem. Ale zasłużyła
sobie dziwka. Trzeba było znaleźć sobie męża, którego umie zaspokoić
seksualnie, albo chociaż utrzymać przy sobie.
Wiem, jestem złośliwy, wredny i pozbawiony uczuć. Ale co z
tego? Nie zmienicie mnie. Nawet nie próbujcie.
Przed spotkaniem przespałem się z godzinkę. Chciałem mieć
energię na wszystkie zachcianki Airu. On czasami naprawdę potrafi mieć
fantazje… Nie raz wracałem do domu
obolały, lecz natura masochisty sprawiała, że facet przez tą jego brutalność
mnie podniecał. Może nie był taki, jak typowi, napaleni faceci, ale był
władczy. Ton jego głosu sprawiał, że czułem się bezpieczny i jednocześnie
zniewolony. Czasem żałuję, że to w nim się nie zakochałem, tylko w… ach,
zresztą. Czy to ważne kogo kocham? W tym świecie takie rzeczy się nie liczą.
Ludziom tylko pieniądze i seks w głowach.
Nim wyszedłem z domu wziąłem prysznic i przebrałem się w coś
seksownego. Zwykle ubierałem raczej luźne i wygodne rzeczy, które jak najmniej
ograniczały moje ruchy. No ale przecież nie będę się z nim pieprzyć w
ubraniach, czyż nie?
Do klubu poszedłem pieszo i spaliłem w międzyczasie z pięć
papierosów. Motorem wolałem nie jechać. Wiedziałem, że będziemy pić, wiec i tak
Airu zadzwoni po taksówkę. Zawsze tak robił.
-Shi…- usłyszałem szept tuż za sobą, gdy siedziałem przy
barze i poczułem gorące wargi na swojej szyi. Zamruczałem głośno, odwracając
głowę.
- Airu… wreszcie jesteś- pocałowałem go w usta i uśmiechnąłem
się prowokacyjnie.
- Wybacz, musiałem zostać dłużej w pracy.
Mój dzisiejszy kochanek usiadł obok mnie i zamówił drinka.
Podparłem ręką głowę i zacząłem mu się przyglądać.
Airu był naprawdę przystojny. Blond włosy do ramion zwykle
związywał w kitkę z tyłu. Miał cudownie ciemne oczy. Nigdy się nie malował, jak
to robi większość gejów, czy tam przede wszystkim Japończyków. Nie wyróżnia się
też jakoś specjalnie jak te dzieci z harajuku, czy chociażby ja. Był raczej
przeciętnym mężczyzną pracującym w biurowcu. Na pewno wszystkie kobiety w tej
jego cholernej pracy na niego lecą. Och, jak mi przykro. To ja go mam
dzisiejszej nocy, a nie wy.
- Co mi się tak przyglądasz, Shi-chan?- cóż, jestem dziwką.
Nie wypadało by używać swojego prawdziwego pseudonimu, czy imienia. Chociaż
założę się, że Airu wie kim jestem. Nie śpiewam w jakimś podrzędnym zespoliku.
Zna mnie cała Japonia. Baa… pół świata mnie zna. Więc czemu nie mieli by mnie
znać moi klienci? Jednak mimo wszystko używam pseudonimu. Tak jest wygodniej…
- Jesteś cholernie przystojny, kochanie… Oddałbym ci się tu
i teraz.
Airu zaśmiał się. Och, jak ja kochałem te momenty w których
się śmiał. Ten dźwięk był po prostu arią dla mych uszu.
- Moje maleństwo jest dzisiaj wyjątkowo napalone. Coś się
stało?
- To twoja wina… Z dnia na dzień robisz się coraz
seksowniejszy…- przylgnąłem do jego ramienia i zacząłem muskać jego policzek.
Czułem jak jego druga ręka obejmuje mnie w pasie i sadza na jego kolanach.
Powierciłem się trochę, szukając dogodniejszej pozycji i niby to przypadkiem
ocierałem się o jego krocze.
Kiedy ja ssałem i całowałem jego szyję, on najzwyczajniej w
świecie sączył drinka, a wolną ręką masował moje pośladki. Boże. Ja naprawdę
miałem ochotę oddać mu się. Teraz. Tutaj. W tej właśnie chwili. Jedyne co mnie
powstrzymywało, to natłok ludzi. Co jak co, ale swoje granice mam.
Szkoda, że takie krótkie, bo długo czekałam na następną część. Kogo kocha Kyo? Życzę dużo weny i czekam na dalszą część :-)
OdpowiedzUsuń