Airu dał znać barmanowi i razem z butelką dobrego wina
zabrał mnie do darkroomu na zapleczu. Cały czas bezczelnie się do niego kleiłem
i obmacywałem go, chcąc pokazać innym chłopcom, że ten pan należy dzisiaj do
mnie.
Od razu, jak tylko weszliśmy do pomieszczenia, mój seme
pchnął mnie na łóżko i usiadł okrakiem na moich biodrach. Zwinnymi palcami
rozpiął moją koszulę, a zębami odkorkował wino. Jego palce błądziły po moim
torsie, a oczy wręcz pożerały mnie.
Moje dłonie od razu przywarły do jego ciała, jeżdżąc
prowokacyjnie palcami po udach, coraz wyżej, zwinnie omijając krocze. Powoli i
leniwie odpinałem guziki jego koszuli, muskając opuszkami palców jego skórę.
Cały czas utrzymywałem z nim kontakt wzrokowy.
W pewnej chwili Airu
odepchnął moje ręce i skuł je kajdankami znalezionymi w szufladzie. Złapał mnie
brutalnie za włosy, unosząc moją głowę do góry. Przechylił butelkę wina,
wlewając krwistoczerwony płyn prosto do moich ust. No tak, najpierw chciał mnie
spić. Gdy nie jestem trzeźwy, dużo łatwiej mnie posiąść, bo nie przejmuję
dominacji.
Łapczywie połykałem napój, chcąc pokazać tym, jak bardzo
pragnę Airu tej nocy.
Stróżki wina spływały po mojej brodzie, na co on nachylił
się nade mną i spił trunek, pieszcząc moją skórę językiem.
Powoli czułem, jak mój umysł przyćmiewa mgiełka. Zarzuciłem
mu skute ręce wokół szyi i przyciągnąłem go do pocałunku. Biodra wypychałem do
góry, ocierając się o niego. Słyszałem, jak butelka z resztą wina upada na
podłogę i prawdopodobnie się tłucze.
Nie ważne. Jestem już wystarczająco pijany. A szkło może
ładnie poszarpać moją skórę. Więc się przyda.
Przymknąłem oczy, całując Airu z zachłannością, a palcami
bawiłem się jego miękkimi włosami. Kajdanki utrudniały mi robienie czegokolwiek
innego.
Za to on sprawnie zsunął ze mnie spodnie i pieścił moje uda,
jeżdżąc paznokciami po każdej bliźnie. Czując to, z moich ust co chwila
wydobywały się jęknięcia i pomruki zadowolenia, a w moich majtkach robiło się
coraz mniej miejsca.
W pewnym momencie Airu zrzucił z siebie moje ręce i oderwał
się od moich ust. Spojrzałem na niego nieprzytomnie. Widziałem, jak jego oczy
obserwują mnie z wyższością i coś jakby nutką pogardy, ale i czułości. Boże,
jak ja kochałem, gdy patrzył się na mnie w ten sposób. Jak oblizuje te swoje
seksowne wargi, by chwilę później przyssać się do mojej szyi i robić na niej
bolesne malinki.
- Airuu!- jęknąłem głośno, gdy jego ręka zacisnęła się na
moim kroczu, ugniatając je. Czułem się na skraju wytrzymania. Kumulacja tych
wszystkich czynników, powodujących u mnie podniecenie, sprawiła, że zacząłem
błagać o to, by mnie już posiadł.
- Jakiś ty niecierpliwy dzisiaj- ucałował moje usta.
Wiedziałem, że zaraz się spyta, czy coś się stało. On jest osobą pokroju
Shinyi. Tylko że perkusista umiał zawsze przewidzieć co mi siedzi w głowie. A
Airu zawsze pytał.
Powstrzymałem go więc i wpiłem się w jego usta, zębami
raniąc jego wargę. Syknął cicho, ale kontynuował pocałunek. Wiedziałem, że po
wszystkim nakrzyczy na mnie za to.
Jedynym warunkiem seksu z nim, było to, że nie miałem go
ranić w widocznych miejscach, by nikt się nie domyślił. Pech chciał, że on
wybrał akurat mnie, a ja notorycznie łamałem tę zasadę.
Silne szarpnięcie odsunęło mnie od niego. Zostałem obrócony
na brzuch i pozbawiony bielizny.
Airu zamruczał i z otwartej dłoni uderzył mnie w pośladek.
- Mmm… Aaach! – obróciłem głowę w jego stronę i zarejestrowałem
fakt, iż blondyn właśnie nagi zbliża się do mnie. Założył na swojego penisa
gumkę, która wyraźnie pachniała mango, po czym rozsmarował dodatkowo lubrytant.
Nie wiem po co on to robił. Dobrze wie, że lubię ostro i boleśnie.
- Przygotuj się kotku…- szepnął mi do ucha zmysłowym głosem
i wszedł we mnie szybkim ruchem. Z mojego gardła wydobył się krzyk bólu jak i
rozkoszy.
Jego ostre paznokcie rozdrapywały blizny na moich
pośladkach, a on zaczął się we mnie poruszać miarowo. Jęczałem bezwstydnie, nie
powstrzymując się ani trochę. Rozsunąłem szerzej nogi i wychodziłem naprzeciw
jego pchnięciom, chcąc, by były jeszcze głębsze.
Rżnął mnie ostro, jak zwykle. A ja jak zwykle jęczałem i
błagałem o więcej, gdyż zwykły seks już dawno przestał mi wystarczać.
W pewnej chwili Airu odepchnął mnie od siebie i wylądowałem
na łóżku z cichym pomrukiem.
Spojrzałem na niego zdziwiony, lecz zaraz poczułem silne
szarpnięcie. Nim się spostrzegłem, leżałem przodem do niego z szeroko
rozsuniętymi nogami, a on już mnie pieprzył.
Nagle zarejestrowałem coś jakby piekący ból na udzie.
Krzyknąłem głośno i w tym momencie doszedłem, zaciskając się z całych sił na
moim kochanku.
On również po chwili osiągnął spełnienie i opadł na mnie,
obejmując moje ciało. Obaj dyszeliśmy głośno, nie mogąc złapać oddechu i nie
ruszaliśmy się z miejsca.
W pewnym momencie Airu uniósł dłoń, z której wypadł kawałek
zakrwawionego szkła i odbił się głuchym echem o ziemię.
Uśmiechnąłem się zadowolony. Jakby czytał w moich myślach,
prawda? Złapałem jego rękę i przytknąłem sobie do ust, spijając krew i
pieszcząc jego długie palce języczkiem.
- Trzeba ci to zatamować. Chyba trochę przesadziłem…-
stwierdził Airu. Odsunął się ode mnie i wyjął z kieszeni spodni chustkę, którą
przytknął do rany na moim udzie. Syknąłem cicho i odwróciłem twarz.
- Nie trzeba. Chodźmy się jeszcze napić..
- Jesteś wystarczająco pijany, kochanie.
- Wcale nie. Ubieraj się, moja seks-bombo- pocałowałem go w
usta i wstałem.- Ale chusteczkę sobie pożyczę.
- Możesz ją wziąć.
Leniwymi ruchami wsunąłem na siebie ciuchy, które były
porozrzucane po całym pomieszczeniu i razem z moim kochankiem poszliśmy do
baru.
Gdy przekroczyłem drzwi, zastygłem w miejscu przerażony,
patrząc w stronę najbliższego stolika. Leżał na nim najzwyczajniej w świecie
kompletnie spity właściciel czerwonych kosmyków w Dir en Grey!
Kurcze! Zakończyć w takim momencie!!! Chyba nigdy ci tego nie wybaczę.... przynajmniej do publikacji następnego rozdziału...
OdpowiedzUsuń