Zabiło mnie moje serce - ep3



Airu dał znać barmanowi i razem z butelką dobrego wina zabrał mnie do darkroomu na zapleczu. Cały czas bezczelnie się do niego kleiłem i obmacywałem go, chcąc pokazać innym chłopcom, że ten pan należy dzisiaj do mnie.
Od razu, jak tylko weszliśmy do pomieszczenia, mój seme pchnął mnie na łóżko i usiadł okrakiem na moich biodrach. Zwinnymi palcami rozpiął moją koszulę, a zębami odkorkował wino. Jego palce błądziły po moim torsie, a oczy wręcz pożerały mnie.
Moje dłonie od razu przywarły do jego ciała, jeżdżąc prowokacyjnie palcami po udach, coraz wyżej, zwinnie omijając krocze. Powoli i leniwie odpinałem guziki jego koszuli, muskając opuszkami palców jego skórę. Cały czas utrzymywałem z nim kontakt wzrokowy.
W pewnej  chwili Airu odepchnął moje ręce i skuł je kajdankami znalezionymi w szufladzie. Złapał mnie brutalnie za włosy, unosząc moją głowę do góry. Przechylił butelkę wina, wlewając krwistoczerwony płyn prosto do moich ust. No tak, najpierw chciał mnie spić. Gdy nie jestem trzeźwy, dużo łatwiej mnie posiąść, bo nie przejmuję dominacji.
Łapczywie połykałem napój, chcąc pokazać tym, jak bardzo pragnę Airu tej nocy.
Stróżki wina spływały po mojej brodzie, na co on nachylił się nade mną i spił trunek, pieszcząc moją skórę językiem.
Powoli czułem, jak mój umysł przyćmiewa mgiełka. Zarzuciłem mu skute ręce wokół szyi i przyciągnąłem go do pocałunku. Biodra wypychałem do góry, ocierając się o niego. Słyszałem, jak butelka z resztą wina upada na podłogę i prawdopodobnie się tłucze.
Nie ważne. Jestem już wystarczająco pijany. A szkło może ładnie poszarpać moją skórę. Więc się przyda.
Przymknąłem oczy, całując Airu z zachłannością, a palcami bawiłem się jego miękkimi włosami. Kajdanki utrudniały mi robienie czegokolwiek innego.
Za to on sprawnie zsunął ze mnie spodnie i pieścił moje uda, jeżdżąc paznokciami po każdej bliźnie. Czując to, z moich ust co chwila wydobywały się jęknięcia i pomruki zadowolenia, a w moich majtkach robiło się coraz mniej miejsca.
W pewnym momencie Airu zrzucił z siebie moje ręce i oderwał się od moich ust. Spojrzałem na niego nieprzytomnie. Widziałem, jak jego oczy obserwują mnie z wyższością i coś jakby nutką pogardy, ale i czułości. Boże, jak ja kochałem, gdy patrzył się na mnie w ten sposób. Jak oblizuje te swoje seksowne wargi, by chwilę później przyssać się do mojej szyi i robić na niej bolesne malinki.
- Airuu!- jęknąłem głośno, gdy jego ręka zacisnęła się na moim kroczu, ugniatając je. Czułem się na skraju wytrzymania. Kumulacja tych wszystkich czynników, powodujących u mnie podniecenie, sprawiła, że zacząłem błagać o to, by mnie już posiadł.
- Jakiś ty niecierpliwy dzisiaj- ucałował moje usta. Wiedziałem, że zaraz się spyta, czy coś się stało. On jest osobą pokroju Shinyi. Tylko że perkusista umiał zawsze przewidzieć co mi siedzi w głowie. A Airu zawsze pytał.
Powstrzymałem go więc i wpiłem się w jego usta, zębami raniąc jego wargę. Syknął cicho, ale kontynuował pocałunek. Wiedziałem, że po wszystkim nakrzyczy na mnie za to.
Jedynym warunkiem seksu z nim, było to, że nie miałem go ranić w widocznych miejscach, by nikt się nie domyślił. Pech chciał, że on wybrał akurat mnie, a ja notorycznie łamałem tę zasadę.
Silne szarpnięcie odsunęło mnie od niego. Zostałem obrócony na brzuch i pozbawiony bielizny.
Airu zamruczał i z otwartej dłoni uderzył mnie w pośladek.
- Mmm… Aaach! – obróciłem głowę w jego stronę i zarejestrowałem fakt, iż blondyn właśnie nagi zbliża się do mnie. Założył na swojego penisa gumkę, która wyraźnie pachniała mango, po czym rozsmarował dodatkowo lubrytant. Nie wiem po co on to robił. Dobrze wie, że lubię ostro i boleśnie.
- Przygotuj się kotku…- szepnął mi do ucha zmysłowym głosem i wszedł we mnie szybkim ruchem. Z mojego gardła wydobył się krzyk bólu jak i rozkoszy.
Jego ostre paznokcie rozdrapywały blizny na moich pośladkach, a on zaczął się we mnie poruszać miarowo. Jęczałem bezwstydnie, nie powstrzymując się ani trochę. Rozsunąłem szerzej nogi i wychodziłem naprzeciw jego pchnięciom, chcąc, by były jeszcze głębsze.
Rżnął mnie ostro, jak zwykle. A ja jak zwykle jęczałem i błagałem o więcej, gdyż zwykły seks już dawno przestał mi wystarczać.
W pewnej chwili Airu odepchnął mnie od siebie i wylądowałem na łóżku z cichym pomrukiem.
Spojrzałem na niego zdziwiony, lecz zaraz poczułem silne szarpnięcie. Nim się spostrzegłem, leżałem przodem do niego z szeroko rozsuniętymi nogami, a on już mnie pieprzył.
Nagle zarejestrowałem coś jakby piekący ból na udzie. Krzyknąłem głośno i w tym momencie doszedłem, zaciskając się z całych sił na moim kochanku.
On również po chwili osiągnął spełnienie i opadł na mnie, obejmując moje ciało. Obaj dyszeliśmy głośno, nie mogąc złapać oddechu i nie ruszaliśmy się z miejsca.
W pewnym momencie Airu uniósł dłoń, z której wypadł kawałek zakrwawionego szkła i odbił się głuchym echem o ziemię.
Uśmiechnąłem się zadowolony. Jakby czytał w moich myślach, prawda? Złapałem jego rękę i przytknąłem sobie do ust, spijając krew i pieszcząc jego długie palce języczkiem.
- Trzeba ci to zatamować. Chyba trochę przesadziłem…- stwierdził Airu. Odsunął się ode mnie i wyjął z kieszeni spodni chustkę, którą przytknął do rany na moim udzie. Syknąłem cicho i odwróciłem twarz.
- Nie trzeba. Chodźmy się jeszcze napić..
- Jesteś wystarczająco pijany, kochanie.
- Wcale nie. Ubieraj się, moja seks-bombo- pocałowałem go w usta i wstałem.- Ale chusteczkę sobie pożyczę.
- Możesz ją wziąć.
Leniwymi ruchami wsunąłem na siebie ciuchy, które były porozrzucane po całym pomieszczeniu i razem z moim kochankiem poszliśmy do baru.
Gdy przekroczyłem drzwi, zastygłem w miejscu przerażony, patrząc w stronę najbliższego stolika. Leżał na nim najzwyczajniej w świecie kompletnie spity właściciel czerwonych kosmyków w Dir en Grey!

1 komentarz:

  1. Kurcze! Zakończyć w takim momencie!!! Chyba nigdy ci tego nie wybaczę.... przynajmniej do publikacji następnego rozdziału...

    OdpowiedzUsuń