Zabiło mnie moje serce - ep2


Tego wieczora miałem jak zwykle klienta. Tym razem Airu chciał się spotkać w M-Dark. Nie lubiłem tego klubu głównie przez to, iż znajduje się niedaleko mieszkania gitarzystów i nieraz już się tam na nich natknąłem, na szczęście za każdym razem udało mi się wymknąć tak, by mnie nie zauważyli.
Ale klientom się nie odmawia, prawda? Zresztą Airu jako jedyny chyba bierze pod uwagę moje uczucia, więc dla niego mogę robić takie wyjątki.
Nie, to nie jest miłość. On ma żonę i 10-letnie dziecko. Aż mi żal tej kobiety. Jej mąż zdradza ją i to w dodatku z facetem. Ale zasłużyła sobie dziwka. Trzeba było znaleźć sobie męża, którego umie zaspokoić seksualnie, albo chociaż utrzymać przy sobie.
Wiem, jestem złośliwy, wredny i pozbawiony uczuć. Ale co z tego? Nie zmienicie mnie. Nawet nie próbujcie.
Przed spotkaniem przespałem się z godzinkę. Chciałem mieć energię na wszystkie zachcianki Airu. On czasami naprawdę potrafi mieć fantazje…  Nie raz wracałem do domu obolały, lecz natura masochisty sprawiała, że facet przez tą jego brutalność mnie podniecał. Może nie był taki, jak typowi, napaleni faceci, ale był władczy. Ton jego głosu sprawiał, że czułem się bezpieczny i jednocześnie zniewolony. Czasem żałuję, że to w nim się nie zakochałem, tylko w… ach, zresztą. Czy to ważne kogo kocham? W tym świecie takie rzeczy się nie liczą. Ludziom tylko pieniądze i seks w głowach.
Nim wyszedłem z domu wziąłem prysznic i przebrałem się w coś seksownego. Zwykle ubierałem raczej luźne i wygodne rzeczy, które jak najmniej ograniczały moje ruchy. No ale przecież nie będę się z nim pieprzyć w ubraniach, czyż nie?
Do klubu poszedłem pieszo i spaliłem w międzyczasie z pięć papierosów. Motorem wolałem nie jechać. Wiedziałem, że będziemy pić, wiec i tak Airu zadzwoni po taksówkę. Zawsze tak robił.
-Shi…- usłyszałem szept tuż za sobą, gdy siedziałem przy barze i poczułem gorące wargi na swojej szyi. Zamruczałem głośno, odwracając głowę.
- Airu… wreszcie jesteś- pocałowałem go w usta i uśmiechnąłem się prowokacyjnie.
- Wybacz, musiałem zostać dłużej w pracy.
Mój dzisiejszy kochanek usiadł obok mnie i zamówił drinka. Podparłem ręką głowę i zacząłem mu się przyglądać.
Airu był naprawdę przystojny. Blond włosy do ramion zwykle związywał w kitkę z tyłu. Miał cudownie ciemne oczy. Nigdy się nie malował, jak to robi większość gejów, czy tam przede wszystkim Japończyków. Nie wyróżnia się też jakoś specjalnie jak te dzieci z harajuku, czy chociażby ja. Był raczej przeciętnym mężczyzną pracującym w biurowcu. Na pewno wszystkie kobiety w tej jego cholernej pracy na niego lecą. Och, jak mi przykro. To ja go mam dzisiejszej nocy, a nie wy.
- Co mi się tak przyglądasz, Shi-chan?- cóż, jestem dziwką. Nie wypadało by używać swojego prawdziwego pseudonimu, czy imienia. Chociaż założę się, że Airu wie kim jestem. Nie śpiewam w jakimś podrzędnym zespoliku. Zna mnie cała Japonia. Baa… pół świata mnie zna. Więc czemu nie mieli by mnie znać moi klienci? Jednak mimo wszystko używam pseudonimu. Tak jest wygodniej…
- Jesteś cholernie przystojny, kochanie… Oddałbym ci się tu i teraz.
Airu zaśmiał się. Och, jak ja kochałem te momenty w których się śmiał. Ten dźwięk był po prostu arią dla mych uszu.
- Moje maleństwo jest dzisiaj wyjątkowo napalone. Coś się stało?
- To twoja wina… Z dnia na dzień robisz się coraz seksowniejszy…- przylgnąłem do jego ramienia i zacząłem muskać jego policzek. Czułem jak jego druga ręka obejmuje mnie w pasie i sadza na jego kolanach. Powierciłem się trochę, szukając dogodniejszej pozycji i niby to przypadkiem ocierałem się o jego krocze.
Kiedy ja ssałem i całowałem jego szyję, on najzwyczajniej w świecie sączył drinka, a wolną ręką masował moje pośladki. Boże. Ja naprawdę miałem ochotę oddać mu się. Teraz. Tutaj. W tej właśnie chwili. Jedyne co mnie powstrzymywało, to natłok ludzi. Co jak co, ale swoje granice mam.

1 komentarz:

  1. Szkoda, że takie krótkie, bo długo czekałam na następną część. Kogo kocha Kyo? Życzę dużo weny i czekam na dalszą część :-)

    OdpowiedzUsuń