Pairing: Kaoru(Dir en Grey) x Die(Dir en Grey)
Gatunek: slash, yaoi
Kaoru zarządził dłuższą przerwę po ciężkiej próbie i wyszedł gdzieś na chwilę. Gdy wrócił Die i Kyo palili i rozmawiali o czymś intensywnie.
- Ej, pożyczcie fajki, bo moje się skończyły.
Die rzucił mu paczkę swoich Malboro i uśmiechnął się rozbrajająco.
- Dzięki- lider usiadł obok niego zapalając papierosa.
- I co tam u was?
- A świetnie. Wiesz że Kyo poznał jakąś fajną laskę?! No Kyo, pochwal się!
Podczas gdy Kyo opowiadał o dziewczynie, Die wpatrywał się w Kaoru.
- Och, no to świetnie chłopie. Może nareszcie się ustatkujesz. A ty?
Kao przybliżył się do Die i spojrzał mu prosto w oczy.
- J-ja? –na jego policzki wpłynął intensywny rumieniec.-Nie, nie mam nikogo.
- Oj, nie martw się. Każdy na tym zasranym świecie ma swoją drugą połówkę.
Kaoru objął go ramieniem i poczochrał jego czerwoną czuprynę.
- Hej, co powiesz na oglądanie starych filmów i wcinanie lodów dziś u mnie po próbie?
- Czemu nie- się wyszczerzył.
- Daruj Kyo, to impreza tylko dla singli.
Die zaczął się nabijać z Kyo, za co dostał od niego po głowie.
- No to na dziś koniec, panowie. Zwijać szanowne dupy do domów. A ty Die bądź u mnie za godzinę- oznajmił Kaoru po skończonej próbie i wyszedł z sali, razem z paczką fajek czerwonowłosego.
Die poszedł najpierw do domu. Wziął szybki prysznic i przebrał się w coś seksownego. Włosy związał w uroczą kitkę i odpuścił sobie makijaż. Wyglądał świetnie i bez niego.
Wyszedł do Kaoru 5 minut przed godziną spotkani, więc jak zwykle się spóźnił.
Pukając grzecznie do jego mieszkania nie poczekał jednak na "proszę" i wparował do środka. Ściągnął buty krzycząc „jestem!” i wszedł do sypialni Kaoru.
- Trochę prywatności! –mruknął Kaoru, który zakładał akurat koszulę.
- A jak ty mi włazisz o 3 rano do pokoju, żeby mnie obudzić, a ja śpię w samych gaciach to jest dobrze?
- Ależ oczywiście.
Obaj się roześmiali.
- Poza tym bez tego ci lepiej…
Die podszedł do lidera i rozpiął jego koszulę, zsuwając ją lekko z jego ramion.
Fioletowowłosy wtulił się w niego i przejechał językiem po jego szyi.
- To co robimy? –spytał tajemniczym głosem Andou.
- Lody i filmy. Jak jakieś dwie nastolatki z miłosnym problemem!
Znów się zaśmiali i poszli do kuchni.
- Jakie lubisz?
- Truskawkowe i… śmietankowe – ostatni wyraz powiedział w bardzo perwersyjny sposób, narzucając tym samym aluzję.
- Mmm… jasne.
Kaoru udał, że nie zrozumiał podtekstu i podał mu miseczkę z lodami o wybranym smaku. Wziął też swoją porcję i poszli do salonu.
Die rozsiadł się na kanapie, a lider przeglądał filmy, jakie ma.
- Hmm… Ja tu nic ciekawego nie mam. Może przejdziemy się do kina?
Die zgodził się, więc już piętnaście minut później wybierali na jaki film pójdą.
- Chodźmy na ten nowy film z tym fajnym i przystojnym kolesiem!
Kaoru kupił bilety i poszli na salę.
- On wcale nie jest taki przystojny… -szepnął zmysłowo do ucha Die.- widziałem lepszych.
- Oj, nie znasz się! Choć fakt. Te oczy widziały duuużo lepsze ciacha.
Die popatrzył się na niego sugestywnie.
Usiedli w fotelach i zapatrzyli się w ekran. Lider objął Die ramieniem i położył głowę na jego klatce piersiowej.
- Ale tyłek ma niezły.
- Ja tam mam lepszy…- mruknął urażony i przejechał dłonią po włosach Kaoru.
Lider przyciągnął jego głowę do siebie i pocałował go namiętnie. Die z chęcią odwzajemniał pocałunek i wsunął rękę pod jego koszulkę.
- Kotku, nie przy ludziach. Chodźmy do toalety –zamruczał, przygryzając jego dolną wargę.
Die jęknął cicho. Wstał i pociągnął go za sobą do łazienki. Wepchnął go do jednej z kabin i przyległ do niego całym ciałem. Ich usta połączyły się w kolejnym namiętnym pocałunku. Die zdjął z Kaoru koszulę i dobrał się do zapięcia jego spodni. Wyciągnął jego penisa i zassał się na główce, drażniąc go palcami. Kaoru jęknął przeciągle, gdy Die wziął go całego do ust i poruszał rytmicznie głową.
Kaoru oderwał od siebie czerwonowłosego. Rozebrał go i odwrócił tyłem do siebie. Mocno ścisnął jego pośladki, po czym rozszerzył je i wszedł w niego szybkim ruchem do samego końca. Die krzyknął z bólu na całą toaletę.
- Cicho kotku. Chyba nie chcesz, by nas usłyszeli.
- Ach.. nie, ale mógłbyś być bardziej delikatny!
Kaoru nie zwrócił uwagi na jego prośbę. Posuwał go stanowczymi i mocnymi ruchami. Die przygryzł wargę, by nie krzyczeć. Po jego brodzie spłynęła stróżka krwi. Szarpnął się parę razy, lecz Kaoru unieruchomił go skutecznie i dodatkowo przyspieszył ruchy biodrami.
- Lider-sama! To boli… -wyjęczał Daisuke.
- Nie lubisz tak? Słyszałem, że Kyo jest bardziej brutalny.
- Ach… o czym ty mówisz, lider-sama?! Ja… ja z nim nigdy nie spałem!
- Nie? Słyszałem co innego, Die.
Przycisnął go mocniej do drzwi kabiny i wykonał jeszcze parę ostrych ruchów, nim doszedł w nim. Puścił go, a Die upadł boleśnie na ziemię. Po jego udach spływała krew i sperma Kaoru.
- I dlatego to zrobiłeś? Zgwałciłeś mnie, bo spałem z każdym oprócz ciebie? – spytał przez łzy.
Kaoru ubrał się. Nachylił się nad młodszym chłopakiem. Złapał go za podbródek, obracając w swoją stronę.
- Może. A może zrobiłem to bo coś do ciebie czuję?
Zlizał krew z jego brody.
- Nie, jednak jesteś zwykłą szmatą, Die. Bywaj…
Kaoru wyszedł zostawiając go samego.
Mocne.
OdpowiedzUsuń