I need your eyes


Pairing: Mikaru(dio) x Kei(dio)
Gatunek: slash, shounen ai


Dla Yuu.

Zakochałem się w jego granatowych, cudownych oczach.Uwielbiałem się w nie wpatrywać całymi dniami. A teraz? Nie pracujemy już razem, więc postanowił zakończyć to, co między nami było. Zabolało, niczym ostrze, którym tak dobrze władam.
Poza Nim i śpiewaniem ćwiczyłem kendo. Teraz to był mój priorytet. Dla zabicia czasu i cierpienia, które mi przyniosłeś walczę.
Lub leżę w salonie upijając się wytrawnymi winami i zawalając kolejne próby nowego zespołu. Tak jak teraz. I jeszcze dodatkowo oglądam telewizję. Znowu leci jakaś durna telenowela licząca już sobie ponad pięć tysięcy odcinków.
I nagle dzwonek do drzwi. Jakaż to rzadkość w moim szarym życiu.
Z początku starałem się go ignorować, jednak mój gość nie dawał za wygraną.
W końcu się podniosłem, odgarniając stos butelek i podszedłem do drzwi, otwierając je leniwie.
- Czego!- warknąłem i oparłem się o ścianę obok. Alkohol zamroczył mi oczy, więc musiałem się wysilić, by zobaczyć kto mnie odwiedził.
- Kei? Czego tu chciałeś?
- Przyszedłem sprawdzić jak sobie radzisz.
Blondynek z kobiecą gracją minął mnie i wszedł do środka.
- Chcesz coś do picia?
Zamknąłem drzwi i ruszyłem za nim.
- Kawę poproszę.
Nie spojrzałem nawet na niego. Od razu ruszyłem w stronę kuchni. Chłopak zdjął płaszcz i odwiesił go na wieszak. Kiedy wszedł do kuchni miał na sobie moje różowe kapcie z myszką miki, które zawsze zakładał jak był u mnie.
- Zapuściłeś mieszkanie. Siebie zresztą też.
Poczułem jego delikatną dłoń na moim policzku.
- I nie ogoliłeś się.
Odtrąciłem jego rękę.
- Moja sprawa…
On tylko westchnął i usiadł przy stole kuchennym.
- A więc opowiadaj co tam u ciebie.
- Bardzo dobrze.
- Olewasz nowy zespół. Mają cię dość.
- Nie oni jedyni. Sam zastanawiałem się, czy by nie odejść. Mieli by spokój. Znajdą na pewno lepszego wokalistę. Albo może już mają.
Zapadła cisza, przerywana tylko dźwiękiem gotującej sięwody.
- Och, Mikaru… -szepnął cicho, gdy podsunąłem mu kubek z jego ulubioną kawą.
- Zwykłe dziękuję by wystarczyło.
Znów milczenie.
- Brakuje mi ciebie… -usłyszałem jego cichy głosik.
- Mi ciebie też.
Objąłem go mocno, a on się we mnie wtulił.
- Bądź znów Mój… -szepnąłem.
- Cały czas jestem tylko twój.
Uśmiechnąłem się. Pierwszy mój szczery uśmiech od dawna.
Ucałowałem go w czubek głowy i spojrzałem w jego cudowne, granatowe oczy.
…znów czułem to przyjemne ciepło.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz