Autor: Seme&Wiewiórka
Pairing: Kanon(An cafe) x ...
Gatunek: angst, yaoi
Znowu spędzam czas w tym samym barze i piję. Piję póki mi się nie znudzi… A potem kleję się do jakiegoś faceta, co w efekcie kończy się finałem w toalecie, lub gdziekolwiek indziej…
Zeszmaciłem się, od kiedy nie ma was ze mną. Kiedy się ostatni raz widzieliśmy? W styczniu, lutym? Zresztą, nie ważne… Nie tęsknie za wami. Mam już was gdzieś…
Siedzę i wypatruję mojego następnego seme. Długo nie widzę nikogo idealnego. Ignoruję grupkę facetów, nachalnie przyklejających się do mnie. Nie spodobaliście mi się, sory, nie mam zamiaru tracić na was czas…
Nagle dostrzegam Ciebie. Brązowe włosy delikatnie opadają na twarz. Usta wyginają się w uśmiechu, który kierujesz do prawie pustego kieliszka. Twoje oczy mówią mi, że jesteś już nieźle wstawiony. Mmm.. Spod rozciągniętego podkoszulka widzę twoje idealnie zarysowane ciało.
Bez chwili wahania wstałem i ruszyłem do ciebie. Popatrzyłeś na mnie zdziwiony, gdy dosiadłem się.
- Hej- powiedziałem jak najbardziej podniecającym głosem.
- Heeej…-tak, byłeś wstawiony.
- Masz ochotę się pobawić, skarbie?- pytam go. Tak, ja też jestem zalany i niezbyt myślę racjonalnie. Jak zawsze…
- Co masz na myśli?- pytasz niewinnie. Aż chce mi się śmiać.
- Dobrze wiesz, kotku…- popatrzyłem na niego znacząco.
- No właśnie niezbyt.
Prychnąłem rozbawiony i pocałowałem go. Smakował wódką, papierosami i… sokiem pomidorowym.
Z początku się opierał, lecz gdy pogłębiłem pocałunek, on zaczął go odwzajemniać.
Usiadłem mu na kolanach i zamruczałem. Ręce włożyłem mu pod koszulkę i zacząłem bawić się jego sutkami. Czułem, jak twoja ręka zaciska się na moim pośladku, masując go.
Nagle zszedłem z niego i pociągnąłem w stronę męskiej toalety. Wepchnąłem go do jakiejś kabiny, wchodząc za nim i zamknąłem ją. Od razu przywarłem do jego ust i złączyłem nasze języki w brutalnym tańcu pożądania.
Szybko pozbawiłem cię koszulki i spodni. Wodziłem językiem po każdym odsłoniętym kawałku twojej skóry. Czułem, jak w twoich bokserkach robi się coraz ciaśniej.
Twe dłonie niezdarnie chwyciły materiał mojej koszulki, prawie że zdzierając ją ze mnie. Byłeś już nieźle rozpalony, więc nie kazałem ci dłużej czekać. Rozebrałem się, a następnie zsunąłem z ciebie bokserki i usiadłem ci na biodrach szczelnie obejmując cie rękoma wokół szyi. Nasze usta znów się połączyły. Uniosłem lekko biodra i nabiłem się na ciebie. Bolało, ale tylko przez chwilę. Od razu zacząłem się na tobie poruszać, sprawiając ci, jak i sobie jak najwięcej przyjemności.
- Dobrze ci, kotku?- spytałem, robiąc mu malinkę na szyi. W odpowiedzi słyszałem tylko jego przytłumione jęki.
Przyspieszyłem ruchy bioder. Nagle zmieniłeś pozycję. Przycisnąłeś mnie do ściany i zacząłeś ostro posuwać, wchodząc we mnie do samego końca. Jęczałem głośno i wiłem się pod twoim dotykiem. Było mi tak dobrze. Oby ta chwila trwała jak najdłużej. Ale i ta bajka pryska, jak mydlana bańka. Doszedłem, spuszczając się na twój brzuch. Chwilę później i ty rozlałeś swe nasienie w moim wnętrzu.
Wychodzisz ze mnie, a ja opadam bezwładnie na ziemię. Leże tam jeszcze chwilę i obserwuje, jak ubierasz się w pośpiechu. Zanim wychodzisz, całujesz mnie na pożegnanie. Wiem, że już nigdy się nie spotkamy. Wzdycham i zakładam na siebie ciuchy. Chwiejnym krokiem podchodzę do umywalki. Przemywam twarz i patrzę w lustro.
- Kanon, ty skończona dziwko…
Uderzam z całej siły w lustro i wybiegam z toalety, kierując się od razu do wyjścia. Mijam po drodze mnóstwo ludzi, którzy przyglądają mi się z zaciekawieniem. Nagle postanawiam przejść przez ulicę. Nie wiem do końca co się dzieje później. Czuję ból i widzę oślepiające światła reflektorów. Prawdopodobnie uderzył we mnie samochód. Ostatnie co czuję, to ten smak soku pomidorowego. Czyli to już koniec? Ko… niec… Nareszcie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz