Pairing: Kim Heechul(Super Junior) x Lee Taemin(SHINee)
Gatunek: cross-over, lime, yaoi
Akcja dzieje się teraz, w tym roku, z założeniem, że Heechul w cale nie poszedł do wojska(;_;). Och, i nie zapomnijcie, że w Korei pełnoletniość zaczyna się od 20 roku życia.
Zainspirowane http://www.youtube.com/watch?v=Fvq0QxbLZK0 , oraz pomysłem Wiewiórki na strój Taemina.
No, moje małe szkraby. Przez chwilę miałam zamiar przestać pisać. Więc aż się sobie dziwię, że to stworzyłam. Traktujcie to jako prezent, dla każdego czytającego.
Wesołych świąt, misiaki!
Taemin otworzył powoli senne oczy. Obok jego ucha rozbrzmiewało „Last Christmas” wykonywane przez jego zespół. Po omacku wyłączył budzik i sięgnął po telefon. Była już 7, 26 grudnia.
Na twarzy chłopaka pojawił się olbrzymi uśmiech. Radośnie podniósł się z kanapy, wsunął bose stopy w kapcie w panterkę i przeciągnął się niczym kociak, przez co materiał koszulki w której spał podwinął się do góry ukazując nagi brzuszek blondyna całemu światu.
Dzisiejszy dzień miał być wyjątkowy. Nie tylko dlatego, że są święta, ale dlatego, iż dziś ma zamiar wyznać miłość. I to nie byle komu! Osobie, która spędziła z nim ostatni rok na planie serialu, a także w studiu, pomagając mu się udoskonalić. Lee nawet nie spostrzegł się, kiedy zakochał się w Kimie Heechulu.
Oczywiście nikomu nie powiedział o swoim uczuciu. Gdyby ktoś się o tym dowiedział, zdecydowanie odradzali mu brnięcie w związek z mężczyzną i to w dodatku o dziesięć lat starszym! No… właściwie to powiedział jednej osobie. Jego przyjaciel, Onew od razu wpadł na pomysł ze świątecznym wyznaniem, zamiast skarcić chłopaka za to, w kim się zakochał.
- Miłości się nie wybiera. Czy to ważne kto jest osobą w której jesteś zakochany? Ja tam się cieszę, że jest nią Heechul. Przynajmniej się tobą zaopiekuje, dzieciaku…- Minnie wciąż pamięta słowa starszego Lee. Dodały mu wtedy wiele otuchy.
Do jego pokoju nagle wparowała jego rodzicielka. Tak, maknae nie miał innego wyboru jak mieszkać z mamą. Nie był jeszcze pełnoletni, więc jego rodzice zadecydowali jasno, że musi mieszkać z nimi, by mogli się nacieszyć swoim synkiem, kiedy nie jest w trasie, w studiu lub w szkole, do której nadal chodzi, głównie z własnej woli.
- Synku, wesołych świąt!- uśmiechnęła się przyjemnie i podsunęła synkowi dwa pakunki.- To od nas. Znaczy.. ode mnie i od taty. A ten drugi przyniósł Onew. Powiedział, żeby ci przekazać, a ty już będziesz wiedział o co chodzi.
Na twarzy Taemina pojawił się wieli uśmiech. On już dobrze wiedział co jest w tym pakunku. Ciekawiło go jednak, co dała mu rodzicielka. Lecz spieszył się. Kim za dwie godziny wyjdzie ze studia, jak to on miał w zwyczaju. Przychodził wcześnie rano, posiedział parę godzin i wracał, mając cały dzień dla siebie, czy tak jak ostatnimi czasy, dla Minnie.
- Dziękuję, mamusiu. Ale otworzę wieczorem, dobrze? Kocham cię- chłopak ucałował kobietę w policzek i wyminąwszy ją pognał do łazienki.
Po szybkim prysznicu i dokładnym osuszeniu ciałka otworzył pakunek od Onewa. Tak jak się spodziewał. Przyjaciel pierwszorzędnie wykonał swoją pracę.
Taemin jeszcze tylko wypił ciepłą herbatę i zjadł tosta, przygotowanego mu przez tatę, który uwielbiał kucharzyć, gdy miał wolne od pracy. Co prawda nie chodził tam z przymusu, ponieważ syn utrzymywał całą rodzinę z występów z Shinee, lecz robił to dla zabicia czasu.
Maknae pożegnał się z rodzicami, którzy patrzyli się na niego rozbawionym wzrokiem, po czym owinął się szalem, założył czerwone martensy i ciepły płaszczyk i już po chwili zobaczył przed swoim mieszkaniem auto Onewa.
- Czemu nie wszedłeś do środka, hyung?- spytał blondynek.
- Shhh… Zamknij się, młody- odpowiedział cicho, mrużąc oczy.
- Ach, kacyk? To może lepiej nie prowadź samochodu?
- Daj spokój, dam radę. A ty na pieszo nie dostaniesz się na drugi koniec miasta.
Chłopak przyznał starszemu rację i po pół godziny byli już pod budynkiem studia. Lee podziękował grzecznie przyjacielowi i pognał ile sił w nogach do sali zajmowanej przez Super Junior.
Tak jak przypuszczał. Heechul właśnie pakował swoje rzeczy i zbierał się do wyjścia.
- Ekhem… Hyung?- powiedział nieśmiało, zrzucając z siebie płaszczyk i szal. Gdy tancerz odwrócił się, na jego twarzy można było dostrzec zdziwienie i szok. Wpatrywał się oniemiały w Taemina.
- Minnie? Co ty masz na sobie?- Kim niechętnie odwrócił głowę, gdyż czuł, że jego policzki nabierają rumieńców, a penis w jego spodniach zaczął reagować.
- Bo ja chciałem porozmawiać.
Maknae przesunął zgrabną dłonią po czerwonym materiale sukienki. Tak, sukienki! Otóż miał na sobie krótką, bardzo krótką sukienkę z gorsetem, wzorowaną na japońskiej modzie lolita. Do tego pończoszki, obróżka i długie rękawiczki. A to wszystko w świątecznym fasonie.
- Porozmawiać? I dlatego ubrałeś się… tak?
Chłopiec nie odpowiedział. Odgarnął z twarzy włosy wpadające do oka i przesunął palcem po iście czerwonym z zawstydzenia policzku. Mimowolnie uchylił zaróżowiałe usteczka. Spojrzeniem powiódł wzdłuż sylwetki mężczyzny.
- Bo ja…- niepewnie podszedł do niego. Kim odwrócił się. Dopiero wtedy Maknae dostrzegł jego rumieńce. Wspiął się na palce i ujmując jego twarz w dłonie pocałował go delikatnie. To był jego pierwszy pocałunek. Bardzo nie chciał, by Heechul go odepchnął, więc już po chwili sam oderwał się od jego ust i wtulił się ufnie w ciało starszego.
- Minnie?- zdziwiony Kim tylko tyle zdołał z siebie wydusić. Niezmiernie zszokowała go postawa młodego. Objął jego drżące z zimna ciałko i pogłaskał. Przesunął dłonią wzdłuż ciała chłopaka zsuwając ją na pośladki.
- Nie boisz się, że cię teraz wykorzystam i zostawię? Wyglądasz tak zachęcająco.
- Owszem, boję się. Ale ufam ci, bo… bo cię kocham.
- Kochasz mnie?
- Tak… Och, i wesołych świąt- odparł zawstydzony. Nie wiedział co ma teraz zrobić. Tak bardzo chciał Heechula tylko dla siebie…
- Serio? Och, Taemin… Nawet nie wiesz jaki mi sprawiłeś świetny prezent, Minnie!
Maknae spojrzał na niego niewiele rozumiejąc.
- Ja ciebie też kocham. Ale bałem się, że różnica wiekowa cię odstraszy i nie będziesz się chciał w takie coś pchać.
- Ależ ja chcę! Chcę i nigdy nie zostawię cię, choćby mnie siłą odciągali! – zadeklarował, na co starszy roześmiał się.
- Och, Taeminku… - Heechul pocałował go w usta. Przejechał języczkiem po jego wargach i cicho szepnął.- Uchyl je, słodziaku…
Dłonie starszego powędrowały na uda chłopaka, a następnie wsunęły się pod i tak bardzo skąpą sukienkę.
Lee z przyjemnością rozsunął usta. Nie miał doświadczenia w czymś takim. Jakoś dotąd żadna dziewczyna go nie pociągała więc wciąż był prawiczkiem. Nieporadnie objął kochanka i wsunął dłonie pod jego koszulkę, masując jego plecy.
W pewnym momencie Kim odepchnął go lekko. Podszedł do drzwi i zamknął je na klucz, by nikt im nie przeszkadzał. Wróciwszy do Taemina, położył go na stole. Delikatnie zsunął z niego rękawiczki i łapiąc za łańcuszek, połączony z obróżką, przyciągając do pocałunku. Całował go powoli, acz namiętnie. Rozumiał, iż młody jest niedoświadczony, więc traktował go delikatnie.
Lee przerwał na chwilę pocałunek. Zsunął z ukochanego bluzę, a następnie koszulkę z Ciasteczkowym Potworem. Ostro spiłowanymi paznokciami przejechał po jego torsie, zostawiając na nim czerwone pręgi. Po chwili przyciągnął go do siebie tak, że mężczyzna siedział na nim okrakiem i zabrał się za rozwiązywanie gorsetu sukienki. Trochę mu zajęło, nim się z nim uporał i zsunął sukienkę z drobnego ciałka, jakie mu teraz przyszło oglądać. Taemin podniecał go niemiłosiernie. Widząc go, jako bezbronne i drżące z zawstydzenia, jak i podniecenia stworzonko, miał ochotę go zerżnąć już teraz, lecz wiedział, że tym by go tylko skrzywdził.
Odpiął pończoszki od pasa i zsunął z niego majtki z czerwoną koronką. Nie wnikał skąd młody miał takie ciuchy rodem z sex shopu, choć pewnie właśnie stamtąd były. Po prostu cieszył się tym, iż może go mieć właśnie dla siebie.
Przesunął palcami po jego penisie i wsłuchiwał się w rozkoszne jęki maknae. Ponowił parę razy tę czynność, a ustami przyssał się do jego zaróżowiałego sutka, drażniąc go języczkiem i lekko podgryzając.
Lee wił się pod nim z przyjemności. Starał się odwzajemniać pieszczotę, ale przyjemność, jaka go ogarnęła, sprawiła iż chłopak nie mógł racjonalnie myśleć.
Dopiero po chwili, gdy Heechul odsunął się od niego, by zdjąć z siebie zbędne ciuchy doszło do niego co robił. Zakrył dłonią usta i zarumienił się jeszcze bardziej, o ile to możliwe.
Kim zaśmiał się tylko. Zabrał jego rękę i pocałował go. Już po chwili obaj byli całkiem nadzy, nie licząc pończoszek, które już się lekko zsuwały z ud Lee.
Starszy piosenkarz chciał dać Taeminowi jak najwięcej przyjemności z jego pierwszego razu. Zaczął go więc przygotowywać dobrze nawilżonym lubrykantem, który niespodziewanie miał przy sobie. No ale jak to mawiają, przezorny zawsze ubezpieczony.
Wsuwał w niego powoli palce uważając na to, by nie przesadzić. Delikatnie rozciągał go i całował. Gdy uznał, że chłopak jest wystarczająco przygotowany, zabrał palce. Resztę żelu rozsmarował na swoim penisie i wejściu maknae, po czym wszedł w niego bardzo delikatnie. Nie obyło się jednak bez jęku bólu.
- Kim… prze-przestań… boli! Kiiim…! –załkał Minnie. Wątłymi rękoma starał się odepchnąć od siebie sprawcę tego bólu.
- Już... To zaraz minie i będzie ci dobrze. Wytrzymaj, kochanie… proszę- scałowywał łzy, które spływały po policzkach kochanka.
Taemin zgodnie z prośbą zacisnął zęby, gdy Kim zaczął się w nim poruszać. I faktycznie. Ból po chwili minął, a zastąpiła go nieziemska rozkosz.
- Jęcz, nie powstrzymuj się. I tak nas nikt nie usłyszy- wyszeptał mu do ucha Heechul i już po chwili mógł się wsłuchiwać w cudowne i iście bezwstydne jęki swojego uke.
Zdecydowanymi i szybkimi pchnięciami doprowadził Lee do orgazmu. Rozsunął jego uda szerzej i po chwili doszedł w nim z głośnym jękiem. Obaj wykończeni opadli na stół, który ledwo już stał.
- Och, kocham cię, Minnie.
- Ja ciebie też, Kim.
- To co, idziemy do mnie, na świąteczny obiad?- spytał głosem przesyconym erotyzmem.
- Obiad, czy seks?- spytał Lee wyczuwając podtekst.- Bo wiesz, ja piszę się na oba.
Chłopcy roześmiali się. Heechul zszedł z niego leniwie i zaczął się ubierać.
- Pomóc ci koteczku?- spytał, gdy zauważył, że chłopak krzywi się z bólu przy podnoszeniu się.
- Jeśli możesz…- zamrugał słodko oczkami. Wsunął na siebie majtki i pozwolił Kimowi spowrotem zapiąć pończoszki. Następnie zarzucił sukienkę i usiadł na stole, czekając aż mężczyzna zawiąże gorset.
Niespodziewanie usłyszeli szczęk w drzwiach. No tak, Heechul jak zwykle zapomniał, że każdy w jego zespole ma klucze do tego pomieszczenia. Spojrzał przerażony w stronę wejścia i nagle usłyszał głośny wrzask.
- KIMIE HEECHULU, TY STARY ZBOCZEŃCU!
Następne co obaj zarejestrowali, to torba lecąca w ich stronę. W ostatniej chwili Heechul zareagował. Złapał Taemina za rękę i wybiegł z sali, po drodze zabierając resztę ciuchów, zostawiają Leeteuka samego i aż kipiącego złością.
Super, szczególnie końcówka mi się podoba :-) Cieszę się, że nie zrezygnowałaś z pisania i publikacji.
OdpowiedzUsuń