Wykorzystany


Pairing: Reita(the gazettE) x Kai(the gazettE)
Gatunek: angst, lemon, yaoi

Był chłodny jesienny wieczór. Liście w różnych kolorach spadały z drzew, tworząc dywanik na chodnikach. Na niebie zbierały się chmury, zapowiadając nadchodzącą ulewę.
Dwóch członków the gazettE siedziało całkiem samotnie w studiu nagraniowym. Kai wybijał jakiś rytm na swojej perkusji, a Reita myślał nad nutami do nowej piosenki.
- Chcesz coś do picia? –spytał basista znudzonym głosem.
- Chętnie. Możesz mi przynieść wodę mineralną… albo nie. Przynieś mi mocną kawę!
Akira uśmiechnął się do kolegi i wyszedł. Po chwili jednak wrócił z dwoma kubkami parującego napoju i podał jeden perkusiście.
- Arigato.. – szepnął i odłożył pałeczki. Upił dużego łyka kawy.
Reita ze swoim kubkiem wrócił na kanapę. Powolnymi ruchami zdjął materiał osłaniający jego nos.
- Gorąco mi w niej –wyjaśnił Kai’owi, który patrzył na niego z zainteresowaniem.
- Dawno cię bez tej szmaty nie widziałem –zaśmiał się.
Zegar wybił osiemnastą.
- Dobra, ja się zwijam. Zajrzę jeszcze do Aoi’ego po drodze –powiedział Kai i zabrał nuty.- Może on będzie miał jakieś świeże pomysły.
- Taa…
Kai lekko zdziwiony spojrzał na Reite, po czym podszedł do drzwi i nacisnął klamkę.
- Czemu te cholerne drzwi są zamknięte! –warknął, gdy po raz piętnasty próbował je otworzyć. Bez skutku.
- Kto wie… -powiedział spokojnym głosem Akira i skrzyżował ręce na piersi.
- Kuso! –krzyknął i z całej siły kopnął w drzwi.
Reita zaczął chichotać w dość dziwny jak na siebie sposób.
- Ty je zamknąłeś!
- Może tak… a może nie.
- Akiro Suzuki! Masz natychmiast otworzyć te cholerne drzwi!
- A jeśli nie, to co mi zrobisz?
Wkurzony Kai poszedł po komórkę, którą zostawił na perkusji, omijając basistę szerokim łukiem.
Reita podążył za nim wzrokiem.
- Czemu tu nie ma zasięgu?!
Reita znów zachichotał.
- Maatko… czegoś ty się naćpał, człowieku?!
- Niczego… -uśmiechnął się, po czym wstał i powolnym krokiem podszedł do perkusisty. Cały czas patrzył mu głęboko woczy.
- Rei… -zaczął Kai. Basista dotknął jego policzka i zaczął zbliżać do niego swoją twarz.
Tanabe cofnął się przerażony, trafiając jednak na kable, o które się potknął i przewrócił do tyłu, uderzając o stół, na którym stała jego kawa.
Kubek rozbił się na podłodze, a gorący napój wylał się na jego ramię.
Kai syknął z bólu i skulił się.
Reita nachylił się nad nim patrząc mu litościwie w oczy.
- I widzisz co zrobiłeś? –szepnął i pocałował go w usta.
- Przestań! –perkusista odepchnął go.- Co ty wyprawiasz?!
Akira nie zniechęcił się jednak. Uśmiechnął się i prowokacyjnie oblizał wargi.
- Mam dziś na ciebie ochotę, Kai-san…
- O czym ty mówisz? Pojebało cię, Reita?!
- Och, kochanie. Nie udawaj, że nie wiesz o czym mówię…
 Reita złapał lidera za nadgarstki przyciągając go do siebie.
- Puść mnie, idioto! –Kai zaczął się szarpać, lecz pieczenie ramienia utrudniło mu to.
Basista wpił się w jego usta z brutalną namiętnością i przycisnął go do szafki.
- Chcę cię dziś pierdolić, Kai-chan…-szepnął mu do ucha, gdy tylko oderwał się od jego ust.
Pociągnął go w stronę kanapy i związał mu ręce swoją opaską na nos.
Uniósł jego koszulkę do góry odsłaniając dobrze zbudowany tors. Językiem zaczął bawić się sutkami ciemnowłosego, a kolano docisnął do krocza partnera wywołując u niego głośne jęknięcie. Ponownie przywarł go jego ust, całując go zachłannie. Jęki Kaia były coraz intensywniejsze, pobudzając basistę do dalszego działania. Zsunął z niego spodnie, rzucając je gdzieś pod ścianę. Ścisnął jego męskość przez materiał bokserek, powodując kolejną serię jęków. Kai oddychał płytko, a jego policzki nabierały coraz to intensywniejszy odcień czerwieni.
Bielizna Kaia wkrótce dołączyła do spodni na ziemi. Reita zaśmiał się i chuchnął na stojącego penisa perkusisty.
- Widzę, ze podoba ci się moja zabawa… -szepnął Akira i polizał jego męskość. Kai chciał krzyczeć, zaprzeczyć, ale nie mógł. Naprawdę zaczęło mu się podobać to, co robił z nim Reita. Z ust perkusisty wydobywały się przeciągłe jęki, a jego ciałem wstrząsały dreszcze podniecenia.
Akira włożył do jego ust palce, zmuszając by ten je polizał. Po chwili wyciągnął je i odwrócił Kaia na brzuch. Wypiął jego pośladki do siebie i włożył w niego dwa.
Kai krzyknął i zacisnął mięśnie na jego palcach i starał się odsunąć jak najdalej od Reity. Basista jednak nie zamierzał przestać. Zaczął powoli ruszać w nim palcami, dokładając w międzyczasie trzeci.
Tanabe łapczywie wdychał powietrze. Czuł okropny ból, który wbrew zapewnieniom Akiry nie chciał minąć. Próbował wyswobodzić dłonie z opaski, która była mocno związana na jego nadgarstkach.
Reita wyciągnął z niego palce, na co Kai odetchnął. To jednak nie był koniec. Basista brutalnie złapał go za uda, zmuszając by znów się wypiął w jego stronę i włożył w niego swojego penisa dosamego końca.
Kai krzyknął przeraźliwie. Łzy same cisnęły mu się do oczu.
- R-Reita..! Puść! Boli!
- Nie puszczę…- stwierdził zimno i zaczął się w nim poruszać rytmicznie.
Całe podniecenie Kaia gdzieś uciekło. Teraz odczuwał tylko i wyłącznie uciążliwy ból i pieczenie. Reicie za to bardzo podobała się zabawa perkusistą.
- Och, tak.. Jesteś taki niesamowicie ciasny…
Wchodził w niego szybkimi i stanowczymi ruchami. Nie zwracał uwagi na krew, która spływała po udach jego kochanka. Uderzał go kilka razy w pośladek i wbijał paznokcie w jego biodra. Było mu dobrze i przyjemnie. Kai za to był bliski omdlenia. Nie miał siły krzyczeć, a oczy napuchły mu od łez. Powoli przestawał czuć nawet ból.
Reita wyszedł z niego i silnym szarpnięciem przewrócił go na plecy. Uniósł jego nogi do góry i zacisnął najego udach palce, po czym wszedł w niego ponownie. Znów ostro, brutalnie i bez zahamowań.
Chwilę później doszedł, wylewając w nim całe swoje podniecenie.
- Och, taak. Jesteś świetny- mruknął tylko, gdy z niego wychodził i klepnął go w pośladek.
Ubrał się i skierował swoje kroki do wyjścia.
- Posprzątaj tu tylko. Chyba nie chcesz, by inni się dowiedzieli, prawda?- powiedział i uśmiechnął się zwyższością, po czym opuścił pomieszczenie.
Kai skulił się i jeszcze długo leżał na kanapie, szlochając cicho.

1 komentarz: